Archive for sierpień, 2012

Bajka “O szewczyku Dratewce” - wersja alternatywna

Piątek, sierpień 31st, 2012

Pozycje rosną, gry się znudziły, więc dla rozluźnienia proponuję do przeczytania małą próbkę mojej twórczości.

Bajka “O szewczyku Dratewce”

Pewnego razu, za górami, za lasami, w pewnym kraju było sobie miasteczko. Ludzie byli w nim różni - i uśmiechnięci i smutni, i tacy co żyli dostatnio i tacy, którym bieda zaglądała do talerza, i uczciwi i oszuści, pracowici i próżni, jednym słowem było to przeciętne miasteczko. Wśród mieszkańców żył sobie też pewien chłopiec a nazywał się Szewczyk Dratewka. Chłopiec ten niczym się nie wyróżniał… o, nie, wcale nie - zdecydowanie się wyróżniał. Był ciekawy świata, pozwalał sobie na różne szaleństwa, robił rzeczy inaczej niż wszyscy.
A wracając do samego miasteczka to zapewne życie dalej toczyłoby się tu całkiem przeciętnie raz sielsko, raz anielsko gdyby nie to, że do miasteczka postanowił zawitać Smok. Smok, jak to smok, bardzo lubił dziewice, złoto i smak ludzkiego mięsa. Ponieważ było to nie pierwsze już miasteczko, w którym ów smok się pojawił, więc wieść lotem błyskawicy rozniosła się po okolicy. Wszyscy mieszkańcy miasteczka pozamykali swoje domostwa i w strachu czekali co będzie dalej. W zasadzie prawie wszyscy. Bo jak już zostało to wspomniane, Szewczyk Dratewka był chłopcem dość ciekawskim i taka gratka jak zobaczenia “live” żywego smoka nie mogła mu przejść koło nosa. Zwłaszcza, że nie musiał w tym celu wybierać się za góry i rzeki a tylko kilka przecznic dalej. Założył więc buty, kubrak, wziął skrzynkę piwa i dalej ruszył na spotkanie ze smokiem. Idąc ulicą słyszał wciąż głosy struchlałych ludzi - nie idź, uważaj, taki smok to pożre Cię, oszpeci albo ograbi itp. itd. Ale Szewczyk nic sobie z tego nie robił i dalej szedł wesoło na spotkanie z przygodą. Jeden z miejskich radców, chciał mu nawet siłą wepchnąć do torby beczkę z prochem, żeby znienacka i cichaczem wrzucił ją smokowi do paszczy, ale Szewczyk grzecznie odmówił, mówiąc, że lubi smoki i nie ma zamiaru robić smokowi krzywdy - skoro jest on tutaj w gościnie.
Tak więc Dratewka doszedł do smoczej groty, zapukał grzecznie w kamień. A tu nic. Zapukał raz jeszcze. Znów nic. No to walnął wreszcie pięścią krzycząc: “Smoku, piwko mam dla Ciebie!” Wtem, w grocie ziemia zadrżała, rozległ się wielki łomot i jakieś trzaski, dało się też poczuć smak piekielnej siarki. Aż wreszcie ozwał się smok “No, trzeba było tak od razu!, Wchodź Dratewko”. Smok zaprosił Dratewkę do swojej jaskini, siedli razem przy suto zastawionym stole i tak od słowa do słowa - śmiechom i wspominkom nie było końca. Dratewka jeszcze w międzyczasie wyskoczył po pizzę, chipsy i czekoladę oraz telewizor, bo zachciało im się ze smokiem obejrzeć finał mistrzostw żyraf w machaniu szyją.
Po całonocnej imprezce, Szewczyk bardzo podziękował a na do widzenia dostał od smoka skrzynię wypełnioną po brzegi złotem i diamentami. Część z nich rozdał biednym mieszkańcom a część zostawił sobie - tak na wszelki wypadek. Do dzisiaj jego przyjaźń ze smokiem wciąż trwa i gdy tylko smok na swojej trasie przelotów zobaczy miasteczko Szewczyka, zawsze znajduje chwilę, żeby wylądować i zamienić choć kilka słów ze swoim przyjacielem.

Koniec :)