Archive for the 'Internet' Category

Wybory parlamentarne w internecie

Wtorek, czerwiec 29th, 2010

Ostatnie dni upływają w kraju pod znakiem kampanii wyborczej. Właśnie skończyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich 2010. Wybory jak wiemy odbywają się w terminie przyspieszonym z powodu katastrofy 10 kwietnia 2010 pod Smoleńskiej. W katastrofie zginął Lech Kaczyński - Prezydent Polski.

Kampania poza wątkami dotyczącymi ujawnienia faktów związanych z tą tragedią, która wydarzyła się na terenie Rosji przebiega także pod wpływem niedawnej powodzi, któa dotknęła prawie wszystkie regiony w Polsce.

W internecie kampania jest dość ostra. W większości sondaży wygrywa Bronisław Komorowski. Było tak zarówno przed pierwszą turą (którą B. Komorowski wygrał), jest tak również przed drugą. W pierwszej turze wśród internautów największym konkurentem Komorowskiego był Janusz Korwin-Mikke, który zajmował 2 lub trzecie miejsce z kilkunastoma procentami głosów internautó. To poparcie nie przełożyło się jednak na wynik faktycznych wyborów. Tutaj drugie miejsce zajął Jarosław Kaczyński, brat tragicznie zmarego Lecha.

Dziwi tak duże poparcie dla J. Korwina-Mikke w internecie i tak wielka rozbieżność z faktycznymi wynikami (2,5%). Może to świadczyć o tym, że p. Janusza popierają głównie ludzie, którzy sami szujkają informacji w internecie, nie są podatni na telewizyjne manipulacje. Takich ludzi wciąż jest jednak mniejszość.

Obecnie czekamy na rozstrzygnięcia II tury wyborów. Przewiduję zwycięstwo Bronisława Komorowskiego ponieważ to on ma po swojej stronie większość mediów. A to w mediokracji atut najważniejszy. Tak czy inaczej po wyborach wiele się nie zmieni. Obietnice pozostaną obietnicami. Kiedy ludzie się z tego snu obudzą. Może po kryzysie, który już za pasem?

Inwestycje giełdowe a internet

Środa, listopad 25th, 2009

Od kilku miesięcy śledzę ruchy na rynkach surowcowych oraz obserwuję najbardziej mnie interesujące indeksy giełdowe - Wig20 i Dow Jones. Co ciekawe, gdy cofniemy się kilkadziesiąt lat można zaobserwować pewne analogie w odniesieniu do sytuacji sprzed pamiętnego krachu 1929 roku. Nie będę tu wdawał się w szczegóły, jednak zainteresowała mnie kwestia na ile wpływ na ruchy akcji czy też ogólnie relacje ekonomiczne pomiędzy państwami ma internet? Dawniej zdobycie informacji przaktycznie równało się zarobkowi - dostęp do informacji był ograniczony. Dziś sytuacja jest diametralnie różna. Informacja jest dostępna wszędzie a w internecie mamy jej zalew. ALe czy to coś zmieniło? Nie. Zmienił się tylko problem. Dawne poszukiwanie wartościowych informacji zostało zastąpione umiejętnością wyszukiwania właściwych informacji. To nie lada sztuka. W ciągu kilku dni przeczytałem ok. 6-7 analiz doradców inwestycyjnych i maklerów na najbliższy czas. Zgadnijcie co prognozują? W skrócie: będzie spadało ale może też wzrosnąć. Oczywiście zarówno wzrosty jak i spadki każdy z tych “analityków’ potrafi solidnie uzasadnić.

Czytałem też badania dotyczące stopy zwrotu z inwestowania na giełdzie wśród osób, które kierują się poradami analityków i wśród tych, które inwestują na “chybił-trafił”. Wniosek jest taki, że zadna z tych grup nie miała znacząco lepszych wyników niż grupa konkurencyjna.

Także zanim zainwestujecie swoje pieniądze w giełdę taniej Wam wyjdzie rzucić kością niż pytać i czytać mądre “giełdowe analizy”.

Ale życzę sukcesu - tak czy inaczej. Według mnie już od okolic wiosny 2010 będzie spadało :)

Księgi Gości

Wtorek, październik 13th, 2009

Strona internetowa to miejsce, przez które przewijają się dziesiątki, setki, tysiące a czasem o wiele więcej ludzi. Każdy z użytkowników szuka jakiejś informacji, chce spełnić jakąś potrzebę. Nie zawsze się to jednak udaje. Często, pomimo że strona zawiera wartościowe treści to użytkownik poszukuje bardziej szczegółowej informacji. I wtedy pojawia się pytanie co zrobić. Jednym z możliwych rozwiązań jest instalacja na stronie tzw. księgi gości.

Księga Gości to miejsce, w któym każdy internauta odwiedzający naszą stronę będzie mógł zostawić informację od siebie, pytania, opinię o naszej stronie lub po prostu napisać na co mu przyjdzie ochota. Co ważne, dzięki księdze gości zatrzymamy użytkownika na naszej stronie, a z dużym prawdopodobieństwem sprawimy też, że będzie chciał ponownie naszą stronę odwiedzić - np. dowiedzieć się czy my lub inny użytkownik odpowiedział na jego wpis lub zadane pytanie.

Z doświadczenia wiem też, że dzięki księgom gości nawiązują się często trwałe znajomości i przyjaźnie. Księga gości jest bowiem miejscem spotkań osób o podobnych potrzebach i zainteresowaniach.

Nowoczesne księgi gości mają wiele rozbudowanych funkcji. Poza wpisaniem tekstu można w nich dodawać obrazki i emotikony, można zostawić swój adres e-mail, wpisać adres swojej strony internetowej. Webmaster ma też możliwość takiej konfiguracji aby uniemożliwić wpisy o treściach wulgarnych lub obraźliwych. Można też obserwować adres IP użytkownika, wyłapując tych, którzy chcieliby zaspamować naszą księgę. W profesjonalnych księgach gości się to zdarzyć nie może.

Oto jak wygląda jedna z setek tysięcy przykładowa księga gości. Podobnie jak ta przykładowa księga, większość Księg gości jest obecnie dostępna za darmo i bardzo prosta w instalacji na stronie. Wystarczy zalogować się do swojego panelu administracyjnego i otrzymany tam kod html wkleić na swojej stronie. Cała operacja nie powinna zająć więcej niż 3 minuty.

Zachęcam więc do umieszczania ksiąg gości na swoich stronach - ma to wiele plusów i dzięki temu nasza strona lub blog będą atrakcyjniejsze dla internautów, którzy ją odwiedzą.

A zanim zainstalujecie księgę na swojej stroniezapraszam do dodania wpisu do księgi gości na tej stronie.

Mapka google

Wtorek, lipiec 14th, 2009

Ostatnio zainteresował mnie temat mapki google, czyli pokazujących się wyników lokalnych w wynikach wyszukiwania. Wielu pozycjonerów przeklina ten stosunkowo nowy wynalazek google, co z pewnością przekłada się też na to, że coraz większa ich liczba prywatnie korzysta z konkurencji w postaci wyszukiwarki Microsoftu - Bing.com. O tej wyszukiwarce też w niedługim czasie napiszę, natomiast teraz wróćmy do tematu mapki.

Mapka pojawia się przy wielu wynikach wyszukiwania. Jeśli wpisana poszukiwana fraz jest frazą ogólną, typu “opony”, to mapka pojawi się po pierwszych 3 wynikach wyszukiwania, zajmując TOP4 i przesuwając kolejne wyniki o 1 pozycję w dół. Jeśli zaś wpiszemy dość dokładną frazę w wyszukiwarkę, np. “stomatolog warszawa”, wtedy mapka zajmie TOP1, czyli pokaże się na samym szczycie wyników wyszukiwania, tuż pod linkami reklamowymi z Google AdWords.

W większości przypadków mapka google będzie zawierała aż 10 odnośników do stron firm lokalnych. Od czasu do czasu, zwłaszcza na niezbyt popularne frazy mapka będzie zawierała odnośniki jedynie do 3 stron.

Co ciekawe w wielu wypadkach link do strony kieruje nas nie na stronę internetową danej firmy a na wpis tej firmy w centrum firm lokalnych google. Wiele firm ukazujących się razem z mapką nawet nie ma swojej strony internetowej. Nie musi też w związku z tym się pozycjonować - wystarczy dodać wpis do centrum firm lokalnych. Google zrobi to dla nich za darmo. Niestety mało ma to wspólnego z równym traktowaniem wszystkich firm, ponieważ nie pokazują się one rotacyjnie a mają swoje stałe miejsce. Zmiany przy mapkach nie pojawiają się zbyt często.

Mapki geolokalizacyjne są kolejnym etapem w procesie usuwania na dalszy plan naturalnych wyników wyszukiwania. Wkrótce zapewne spełnią się przepowiednie niektórych pozycjonerów i wyniki, na które mamy wpływ zaczynać się będą od drugiej strony w google.

Pojawia się też zapewne pytanie czy można jakoś wpływać na wyniki pokazujące się przy danej mapce? Można. Jednak to już temat na odrębny artykuł.

Duplicate Content

Czwartek, kwiecień 30th, 2009

Duplicate Content - te dwa słowa spędzają sen z powiek wielu pozycjonerom-spamerom. Cóż tak strasznego się za nimi kryje? Mniejszy site strony? Filtry? Bany? Otóż niekoniecznie.

Choć od dawna wiadomo, że Google nie przepada za zduplikowanymi tekstami to jak do tej pory sławna wyszukiwarka nie zbyt dobrze radzi sobie z tym problemem. Bazują na tym niestety spamerzy, którzy zasypują internet setkami kopii swoich wypoconych (lub niestety częściej ukradzinych) artykułów czy stron - oczywiście obowiązkowo ze swoim cennym linkiem w treści. Bazują na tym też katalogerzy, używający automatycznych skryptów typu adder - no bo przecież o ile łatwiej napisać jedną kilkuzdaniową formułkę i wrzucić ją do automatu, zamiast główkować nad każdym wpisem do setek katalogów z osobna, prawda?

No i w ten sposób biedny - bogaty gigant musi wysupływać coraz to nowe zaskórniaki aby pokryć koszty coraz to wiekszych dysków, coraz to szybszych pamięci i coraz to doskonalszych mechanizmów odsiewających ziarno (wartościowe, oryginalne teksty) od plew (setki niechcianych kopii). O rachunkach za prąd nie wspominając. I tak oto każdy spamer staje się jednocześnie, chcąc nie chcąc, wrogiem walczących ekologów…

Ale wróćmy na nasze podwórko. Przypuśćmy, że mamy problem z duplicate content i nie jesteśmy pewni czy ktoś aby czasem nie skopiował sobie dużej części naszej strony w jakimś nie do końca może uczciwym celu. Jak sprawdzić czy tak się stało w istocie?

Z pomocą przychodzi nam poniższy skrypcik:




Użycie skryptu jest banalnie proste. W pierwsze okienko wpisujemy adres naszej strony, w drugiej strony podejrzewanej o plagiat i… enter.
Po chwili okaże się w jakim procencie kodu i treści strony są do siebie podobne, a więc pośrednio może być to dowód czy strona badana dopuściła się złodziejstwa czy nie.
Niestety to czyja strona przez to powędruje do Supplemental Index, to już nie jest takie pewne. Ot wujek Google raz wrzuci tam oryginał, a raz którąś kopie.
Nigdzie nie jest przecież powiedziane, że Google ma być sprawiedliwe, co nie?