Archive for the 'Internet' Category

Inwestycje giełdowe a internet

Środa, listopad 25th, 2009

Od kilku miesięcy śledzę ruchy na rynkach surowcowych oraz obserwuję najbardziej mnie interesujące indeksy giełdowe - Wig20 i Dow Jones. Co ciekawe, gdy cofniemy się kilkadziesiąt lat można zaobserwować pewne analogie w odniesieniu do sytuacji sprzed pamiętnego krachu 1929 roku. Nie będę tu wdawał się w szczegóły, jednak zainteresowała mnie kwestia na ile wpływ na ruchy akcji czy też ogólnie relacje ekonomiczne pomiędzy państwami ma internet? Dawniej zdobycie informacji przaktycznie równało się zarobkowi - dostęp do informacji był ograniczony. Dziś sytuacja jest diametralnie różna. Informacja jest dostępna wszędzie a w internecie mamy jej zalew. ALe czy to coś zmieniło? Nie. Zmienił się tylko problem. Dawne poszukiwanie wartościowych informacji zostało zastąpione umiejętnością wyszukiwania właściwych informacji. To nie lada sztuka. W ciągu kilku dni przeczytałem ok. 6-7 analiz doradców inwestycyjnych i maklerów na najbliższy czas. Zgadnijcie co prognozują? W skrócie: będzie spadało ale może też wzrosnąć. Oczywiście zarówno wzrosty jak i spadki każdy z tych “analityków’ potrafi solidnie uzasadnić.

Czytałem też badania dotyczące stopy zwrotu z inwestowania na giełdzie wśród osób, które kierują się poradami analityków i wśród tych, które inwestują na “chybił-trafił”. Wniosek jest taki, że zadna z tych grup nie miała znacząco lepszych wyników niż grupa konkurencyjna.

Także zanim zainwestujecie swoje pieniądze w giełdę taniej Wam wyjdzie rzucić kością niż pytać i czytać mądre “giełdowe analizy”.

Ale życzę sukcesu - tak czy inaczej. Według mnie już od okolic wiosny 2010 będzie spadało :)

Księgi Gości

Wtorek, październik 13th, 2009

Strona internetowa to miejsce, przez które przewijają się dziesiątki, setki, tysiące a czasem o wiele więcej ludzi. Każdy z użytkowników szuka jakiejś informacji, chce spełnić jakąś potrzebę. Nie zawsze się to jednak udaje. Często, pomimo że strona zawiera wartościowe treści to użytkownik poszukuje bardziej szczegółowej informacji. I wtedy pojawia się pytanie co zrobić. Jednym z możliwych rozwiązań jest instalacja na stronie tzw. księgi gości.

Księga Gości to miejsce, w któym każdy internauta odwiedzający naszą stronę będzie mógł zostawić informację od siebie, pytania, opinię o naszej stronie lub po prostu napisać na co mu przyjdzie ochota. Co ważne, dzięki księdze gości zatrzymamy użytkownika na naszej stronie, a z dużym prawdopodobieństwem sprawimy też, że będzie chciał ponownie naszą stronę odwiedzić - np. dowiedzieć się czy my lub inny użytkownik odpowiedział na jego wpis lub zadane pytanie.

Z doświadczenia wiem też, że dzięki księgom gości nawiązują się często trwałe znajomości i przyjaźnie. Księga gości jest bowiem miejscem spotkań osób o podobnych potrzebach i zainteresowaniach.

Nowoczesne księgi gości mają wiele rozbudowanych funkcji. Poza wpisaniem tekstu można w nich dodawać obrazki i emotikony, można zostawić swój adres e-mail, wpisać adres swojej strony internetowej. Webmaster ma też możliwość takiej konfiguracji aby uniemożliwić wpisy o treściach wulgarnych lub obraźliwych. Można też obserwować adres IP użytkownika, wyłapując tych, którzy chcieliby zaspamować naszą księgę. W profesjonalnych księgach gości się to zdarzyć nie może.

Oto jak wygląda jedna z setek tysięcy przykładowa księga gości. Podobnie jak ta przykładowa księga, większość Księg gości jest obecnie dostępna za darmo i bardzo prosta w instalacji na stronie. Wystarczy zalogować się do swojego panelu administracyjnego i otrzymany tam kod html wkleić na swojej stronie. Cała operacja nie powinna zająć więcej niż 3 minuty.

Zachęcam więc do umieszczania ksiąg gości na swoich stronach - ma to wiele plusów i dzięki temu nasza strona lub blog będą atrakcyjniejsze dla internautów, którzy ją odwiedzą.

A zanim zainstalujecie księgę na swojej stroniezapraszam do dodania wpisu do księgi gości na tej stronie.

Mapka google

Wtorek, lipiec 14th, 2009

Ostatnio zainteresował mnie temat mapki google, czyli pokazujących się wyników lokalnych w wynikach wyszukiwania. Wielu pozycjonerów przeklina ten stosunkowo nowy wynalazek google, co z pewnością przekłada się też na to, że coraz większa ich liczba prywatnie korzysta z konkurencji w postaci wyszukiwarki Microsoftu - Bing.com. O tej wyszukiwarce też w niedługim czasie napiszę, natomiast teraz wróćmy do tematu mapki.

Mapka pojawia się przy wielu wynikach wyszukiwania. Jeśli wpisana poszukiwana fraz jest frazą ogólną, typu “opony”, to mapka pojawi się po pierwszych 3 wynikach wyszukiwania, zajmując TOP4 i przesuwając kolejne wyniki o 1 pozycję w dół. Jeśli zaś wpiszemy dość dokładną frazę w wyszukiwarkę, np. “stomatolog warszawa”, wtedy mapka zajmie TOP1, czyli pokaże się na samym szczycie wyników wyszukiwania, tuż pod linkami reklamowymi z Google AdWords.

W większości przypadków mapka google będzie zawierała aż 10 odnośników do stron firm lokalnych. Od czasu do czasu, zwłaszcza na niezbyt popularne frazy mapka będzie zawierała odnośniki jedynie do 3 stron.

Co ciekawe w wielu wypadkach link do strony kieruje nas nie na stronę internetową danej firmy a na wpis tej firmy w centrum firm lokalnych google. Wiele firm ukazujących się razem z mapką nawet nie ma swojej strony internetowej. Nie musi też w związku z tym się pozycjonować - wystarczy dodać wpis do centrum firm lokalnych. Google zrobi to dla nich za darmo. Niestety mało ma to wspólnego z równym traktowaniem wszystkich firm, ponieważ nie pokazują się one rotacyjnie a mają swoje stałe miejsce. Zmiany przy mapkach nie pojawiają się zbyt często.

Mapki geolokalizacyjne są kolejnym etapem w procesie usuwania na dalszy plan naturalnych wyników wyszukiwania. Wkrótce zapewne spełnią się przepowiednie niektórych pozycjonerów i wyniki, na które mamy wpływ zaczynać się będą od drugiej strony w google.

Pojawia się też zapewne pytanie czy można jakoś wpływać na wyniki pokazujące się przy danej mapce? Można. Jednak to już temat na odrębny artykuł.

Duplicate Content

Czwartek, kwiecień 30th, 2009

Duplicate Content - te dwa słowa spędzają sen z powiek wielu pozycjonerom-spamerom. Cóż tak strasznego się za nimi kryje? Mniejszy site strony? Filtry? Bany? Otóż niekoniecznie.

Choć od dawna wiadomo, że Google nie przepada za zduplikowanymi tekstami to jak do tej pory sławna wyszukiwarka nie zbyt dobrze radzi sobie z tym problemem. Bazują na tym niestety spamerzy, którzy zasypują internet setkami kopii swoich wypoconych (lub niestety częściej ukradzinych) artykułów czy stron - oczywiście obowiązkowo ze swoim cennym linkiem w treści. Bazują na tym też katalogerzy, używający automatycznych skryptów typu adder - no bo przecież o ile łatwiej napisać jedną kilkuzdaniową formułkę i wrzucić ją do automatu, zamiast główkować nad każdym wpisem do setek katalogów z osobna, prawda?

No i w ten sposób biedny - bogaty gigant musi wysupływać coraz to nowe zaskórniaki aby pokryć koszty coraz to wiekszych dysków, coraz to szybszych pamięci i coraz to doskonalszych mechanizmów odsiewających ziarno (wartościowe, oryginalne teksty) od plew (setki niechcianych kopii). O rachunkach za prąd nie wspominając. I tak oto każdy spamer staje się jednocześnie, chcąc nie chcąc, wrogiem walczących ekologów…

Ale wróćmy na nasze podwórko. Przypuśćmy, że mamy problem z duplicate content i nie jesteśmy pewni czy ktoś aby czasem nie skopiował sobie dużej części naszej strony w jakimś nie do końca może uczciwym celu. Jak sprawdzić czy tak się stało w istocie?

Z pomocą przychodzi nam poniższy skrypcik:




Użycie skryptu jest banalnie proste. W pierwsze okienko wpisujemy adres naszej strony, w drugiej strony podejrzewanej o plagiat i… enter.
Po chwili okaże się w jakim procencie kodu i treści strony są do siebie podobne, a więc pośrednio może być to dowód czy strona badana dopuściła się złodziejstwa czy nie.
Niestety to czyja strona przez to powędruje do Supplemental Index, to już nie jest takie pewne. Ot wujek Google raz wrzuci tam oryginał, a raz którąś kopie.
Nigdzie nie jest przecież powiedziane, że Google ma być sprawiedliwe, co nie?

Wyszukiwarki internetowe

Piątek, kwiecień 10th, 2009

Branża SEO (Search Engine Optimalization) w Polsce rozrasta się z tygodnia na tydzień. Zarówno zwykli ludzie, mający swoje strony w internecie, jak i wielkie firmy, które muszą non stop walczyć o każdego klienta, albo już zaczęli sobie zdawać sprawę z tego, jakim potężnym medium jest internet, albo są w przeddzień dokonania tego odkrycia. Stąd każdy SEO’wiec, który potrafi poruszać się w internetowym świecie swoją wiedzę stara się jak najkorzystniej sprzedać. Niestety rynek wyszukiwarek internetowych został totalnie zmonopolizowany przez jedną - Google. Do niedawna każdy większy polski portal - interia.pl, wp.pl, onet.pl - posiadał własną wyszukiwarkę (przyznajmy, marnej jakości ale jednak własną). Obecnie wszystkie one oraz 99% innych serwisów karzysta z usług google.

Polacy wiedzą bardzo dobrze co znaczy monopol. Niestety jak do tej pory nikt nie zareagował na monopolistyczne praktyki internetowego giganta. Trudno powiedzieć dlaczego tak się dzieje. CHyba tylko dlatego, że Ci, którzy mogliby to zrobić po prostu nie znają się na internecie, nie wiedzą jak on działa i jakie zasady w nim obowiązują. Stąd zupełnie nie zdają sobie sprawy z tego największego dziś monopolu.

Czy jest jakaś alternatywa wobec monopolisty? Teoretycznie tak. Taką wyszukiwarką, która funkcjonuje na dalekim marginesie jest np. www.netsprint.pl Choć to prosta wyszukiwarka, pozbawiona praktycznie bezsensownych reklam i mapek, które stały się domeną google, to jednak wyniki jej wyszukiwania pozostawiają często wiele do życzenia. Pomimo tego polecam czasem skorzystać z tego alternatywnego źródła informacji o zawartości internetu.

Sam z niecierpliwością czekam na tego, kto wreszcie rzuci wyzwanie firmie Google. Konkurencja zawsze dobrze robi - motywuje do pracy i powstrzymuje zachłanność.

Stop monopolistom!