Archive for the 'Takie tam' Category

Istota demokracji

Sobota, marzec 2nd, 2013

Od dawna zastanawiam się dlaczego ludzie tak łatwo ulegają demokratycznej indoktrynacji. Słowo demokracja stało się obecnie prawie już synonimem słowa szczęście. Jak łatwo w Erze Ryb, która w ciągu najdalej 200 lat zakończy się na Ziemi, pojęcia wytracają swoje znaczenia, i jak łatwo ludziom wtłoczyć do głowy głupoty, nazywając je największymi mądrościami. “Kłamstwo powtórzone 100 razy staje się prawdą” oraz “Półprawdy są gorsze od kłamstw” zwykł mawiać Goebbels, król nazistowskiej propagandy. Obecne rządy ochoczo te sentencje wykorzystują, na znacznie większą skalę. Powtarzając na okrągło półprawdy powodują, że przyjmowane są przez większość za prawdy. Taką półprawdą jest zbawienność demokracji.

Czymże jest więc demokracja? Biorąc pod uwagę samą etymologię słowa to demos - lud, kratos - rządzi, panuje. Jest to więc władza ludu. A czy ktoś zastanawia się czy ludzie potrafią rządzić? Dlaczego to lud, w domyśle większość, miałby dobrze rządzić, miałby mieć rację? “jedzmy g..no, miliony much nie mogą się mylić” - tą maksymą kierował się zapewne twórca tego obłąkańczego systemu.

Demokracja bowiem ZAWSZE prowadzi do degeneracji nacji, która ją stosuje – to jest samą istotą i celem demokratyzacji. Kto tego nie rozumie jest albo naiwnym albo idiotą (albo jednym i drugim).

Przyczyna tego jest bardzo prosta - większość nie może decydować o wszystkim bo niemożliwe jest aby większość ZNAŁA SIĘ na wszystkim. Z natury rzeczy, jakąkolwiek rzecz weźmiemy, na przykład zyski lub straty Polski z wejścia do Unii Europejskiej, większość nie ma o niej zielonego pojęcia. Jak więc ta większość może o tym czy wejść do UE czy nie decydować?

Demokracja jest to więc to najgorszy z systemów. Dający ludziom iluzję wpływu na cokolwiek przy jednoczesnym zdjęciu z nich jakiejkolwiek odpowiedzialności.

GMO

Poniedziałek, listopad 26th, 2012

Z zaciekawieniem przyglądam się dyskusji nad GMO w Polsce. Zaciekawił mnie wpis na jednym z for internetowych - pozwolę go sobie przytoczyć prawie w całości, ponieważ uważam, że wyraża w pigułce największe wątpliwości i przyczyny sprzeciwu wobec GMO:

“W dłuższej perspektywie GMO to wielokrotnie droższa żywność. Z bardzo prostego powodu - aby używać nasion genetycznie modyfikowanych trzeba będzie opłacać licencję na ich używanie od ich “producentów” - czyli koncerny typu Monsanto. Oczywiście ktoś powie - a kto Ci każe stosować modyfikowane nasiona? Nikt mi nie musi kazać, po prostu z czasem rośliny niemodyfikowane wyginą. Koncern, żeby sprzedawać nasiona i rośliny modyfikowane przez siebie wyprodukuje modyfikację odporną na jakąś zarazę a tę zarazę rozprzestrzeni na inne uprawy. Ludzie żeby przeżyć będą musieli grzecznie kupować odporne nasiona. Oczywiście koncernów może być kilka, co w efekcie doprowadzi do genetycznych wojen pomiędzy koncernami a to z kolei do modyfikacji już zmodyfikowanych roślin i kolejnych modyfikacji itd. A koncern, który wygra taką potyczkę będzie monopolistą np. na marchewkę, więc spokojnie odbije sobie w jej cenie koszty genetycznych przeróbek.

To tylko kilka z zagrożeń, i choć dziś może mało realne (?) to ja wolałbym chronić moje dzieci i wnuki przed takimi “dobrodziejstwami” genetycznych zabaw naszych pożal się Boże “naukowców”.”

Bajka “O szewczyku Dratewce” - wersja alternatywna

Piątek, sierpień 31st, 2012

Pozycje rosną, gry się znudziły, więc dla rozluźnienia proponuję do przeczytania małą próbkę mojej twórczości.

Bajka “O szewczyku Dratewce”

Pewnego razu, za górami, za lasami, w pewnym kraju było sobie miasteczko. Ludzie byli w nim różni - i uśmiechnięci i smutni, i tacy co żyli dostatnio i tacy, którym bieda zaglądała do talerza, i uczciwi i oszuści, pracowici i próżni, jednym słowem było to przeciętne miasteczko. Wśród mieszkańców żył sobie też pewien chłopiec a nazywał się Szewczyk Dratewka. Chłopiec ten niczym się nie wyróżniał… o, nie, wcale nie - zdecydowanie się wyróżniał. Był ciekawy świata, pozwalał sobie na różne szaleństwa, robił rzeczy inaczej niż wszyscy.
A wracając do samego miasteczka to zapewne życie dalej toczyłoby się tu całkiem przeciętnie raz sielsko, raz anielsko gdyby nie to, że do miasteczka postanowił zawitać Smok. Smok, jak to smok, bardzo lubił dziewice, złoto i smak ludzkiego mięsa. Ponieważ było to nie pierwsze już miasteczko, w którym ów smok się pojawił, więc wieść lotem błyskawicy rozniosła się po okolicy. Wszyscy mieszkańcy miasteczka pozamykali swoje domostwa i w strachu czekali co będzie dalej. W zasadzie prawie wszyscy. Bo jak już zostało to wspomniane, Szewczyk Dratewka był chłopcem dość ciekawskim i taka gratka jak zobaczenia “live” żywego smoka nie mogła mu przejść koło nosa. Zwłaszcza, że nie musiał w tym celu wybierać się za góry i rzeki a tylko kilka przecznic dalej. Założył więc buty, kubrak, wziął skrzynkę piwa i dalej ruszył na spotkanie ze smokiem. Idąc ulicą słyszał wciąż głosy struchlałych ludzi - nie idź, uważaj, taki smok to pożre Cię, oszpeci albo ograbi itp. itd. Ale Szewczyk nic sobie z tego nie robił i dalej szedł wesoło na spotkanie z przygodą. Jeden z miejskich radców, chciał mu nawet siłą wepchnąć do torby beczkę z prochem, żeby znienacka i cichaczem wrzucił ją smokowi do paszczy, ale Szewczyk grzecznie odmówił, mówiąc, że lubi smoki i nie ma zamiaru robić smokowi krzywdy - skoro jest on tutaj w gościnie.
Tak więc Dratewka doszedł do smoczej groty, zapukał grzecznie w kamień. A tu nic. Zapukał raz jeszcze. Znów nic. No to walnął wreszcie pięścią krzycząc: “Smoku, piwko mam dla Ciebie!” Wtem, w grocie ziemia zadrżała, rozległ się wielki łomot i jakieś trzaski, dało się też poczuć smak piekielnej siarki. Aż wreszcie ozwał się smok “No, trzeba było tak od razu!, Wchodź Dratewko”. Smok zaprosił Dratewkę do swojej jaskini, siedli razem przy suto zastawionym stole i tak od słowa do słowa - śmiechom i wspominkom nie było końca. Dratewka jeszcze w międzyczasie wyskoczył po pizzę, chipsy i czekoladę oraz telewizor, bo zachciało im się ze smokiem obejrzeć finał mistrzostw żyraf w machaniu szyją.
Po całonocnej imprezce, Szewczyk bardzo podziękował a na do widzenia dostał od smoka skrzynię wypełnioną po brzegi złotem i diamentami. Część z nich rozdał biednym mieszkańcom a część zostawił sobie - tak na wszelki wypadek. Do dzisiaj jego przyjaźń ze smokiem wciąż trwa i gdy tylko smok na swojej trasie przelotów zobaczy miasteczko Szewczyka, zawsze znajduje chwilę, żeby wylądować i zamienić choć kilka słów ze swoim przyjacielem.

Koniec :)

Zakupy internetowe

Środa, maj 23rd, 2012

Większość z nas jest zapracowana. Po pracy raczej człowiek myśli o odpoczynku, prysznicu czy piwku z kolegami niż o bieganiu po supermarkecie (wiem, są wyjątki, głównie należące do płci żeńskiej :) ). Dla takich zapracowanych ludzi, którzy wolą spędzić czas inaczej niż z koszykiem w ręku powstały sklepy internetowe. Idąc za głosem rozsądku i ja się skusiłem na tę ofertę, zwłaszcza, że jako mieszkaniec dużego miasta wybór sklepów internetowych mam dość spory. Głównie chodzi mi o te najbardziej uciążliwe zakupy, tzw. codzienne, czyli spożywcze, chemiczne, higieniczne, małe agd itp. Poniżej opiszę moje doświadczenia z 3 sklepami internetowymi, z których usług korzystałem.

Kolejność  przypadkowa.

1. a.pl - prosta nazwa, więc zacznijmy od tego sklepu. Zrobiłem zakupy za ponad 200zł, dzięki czemu dostawa była gratis. To plus. Ceny w sklepie dość przystępne (podobno kiedyś było tam dość drogo). Poza tym było kilkaset artykułów w promocji, z czego także skwapliwie skorzystałem. Panel zakupowy bardzo przejrzysty, strona ładuje się bardzo szybko, bardzo duży wybór towarów i co najważniejsze na kilkadziesiąt pozycji był tylko 1 brak. Pracownica sklepu zadzwoniła do mnie aby o tym poinformować i ew. wybrać zamiennik. Zamienniki można też wybierać od razu przy zakupach.

Są też minusy. Kupując kg cukierków okazało się że są niedoważone o kilkadziesiąt gram - niby nic a jednak niesmak pozostaje (ni po cukierkach); cebule kupuje się tam na sztuki - niby nic gdyby nie to, że tak małych cebul raczej trudno szukać w zwykłym warzywniaku.. Zakupiony jogurt był uszkodzony przez co rozlał się w jednej z toreb. Na szczęście pakowanie jest dość rozsądne - rozłożone na kilka toreb.

Dostawca bardzo miły, dzięki czemu otrzymał napiwek.

Ocena ogólna 6/10

2. Sklep internetowy L.Eclerca - do zakupów tam zachęciły mnie przede wszystkim duży wybór towarów z różnych branż - np. art. samochodowe, biurowe itp. oraz niskie ceny. Zabrałem się więc do napełniania wirtualnego koszyka. I tu od razu niemiła niespodzianka. Strona ładuje się ślamazarnie, nie można sortować artykułów wg ceny, koszyk zakupowy pokazany jest też mało estetycznie. Skrypt strony albo był przerobiony z jakiegoś bezpłatnego szablonu albo ma co najmniej 10 lat. Ale nie zrażając się tym dokończyłem zakupy. Dość skomplikowanie rozwiązane są płatności za dostawę - zależą od kilogramów zakupów oraz od wielkości ceny zamówienia. Dorzuciłem więc jeszcze coś przed końcem zakupów aby obniżyć koszt dostawy i finiszuję. Na plus dość wąski przedział czasu dostawy, któy można wybrać - zresztą im później dostawa tym też można obniżyć jej cenę. Zadowolony wybrałem dostawę na następny dzień.

Na kilka godzin przed dostawą otrzymałem telefon od pracownicy sklepu. Zakupiłem towary za ponad 300pln, było więc ok 40 pozycji. Niestety duży wybór okazał się pozorny - brakowało ok 15-20% z wybranych towarów. Trudno się mówi - z części zrezygnowałem, dla części wybrałem zamienniki. Proszę na zakończenie o całkowitą kwotę zamówienia i.. tu niespodzianka. Ponieważ części towarów brakowało całkowita kwota była niższa od zamawianej, więc sklep postanowił zarobić więcej na dostawie. Opłata zwiększyła się z 6zł do ponad 22pln! Tego było już za dużo - anulowałem całe zamówienie - nie lubię kombinatorów, którzy za swoje błędy kosztami obarczają klienta.

Nie ocenię więc dostawcy i opakowania.

Ocena ogólna 2/10

3. Alma24.pl - strona internetowa dość przyjazna, choć jednak ustępuje a.pl, wybór towarów spory, są też towary, które można zakupić tylko w Almie. Dodatkowo oferta programu bonusowego - karty stałego klienta. Po zapoznaniu się z interfejsem sklepu i zwyczajowym zalogowaniu przystępuję do zakupów. Zakupy znów na kwotę powyżej 200pln dzięki czemu dostawa jest gratis. Co ciekawe w Almie można mieć gratisową dostawę nawet przy niewielkich zakupach, 100pln a bywa, że i 50pln. Standardowo jest to powyżej 150pln. Wybrałem termin dostawy i czekam. Następnego dnia rano telefon od sprzedawcy - są braki w zamówieniu, kilka sztuk. Trudno wybieram zamienniki. Co ważne braki sklep bierze na siebie i nie każe płacić za dostawę jeśli próg płatności się obniży z jego winy. Czekam na dostawcę… i czekam…. i czekam. Ok. godz. 22.00 odbieram telefon od dostawcy - “Niestety nie zdążę dzisiaj przywieźć panu zakupów bo… (cośtam)” Potem wyjaśnienie, że trzeba zadzwonić na infolinię i umówić kolejny termin. Dzwonię. Okazuje się że inny termin to nie ranek kolejnego dnia tylko ok. 20 godzin od teraz. Wkurza mnie to ale co mam zrobić, przekładam dostawę.

Odbieram towar o umówionej po raz kolejny godzinie. Dobrze zapakowane, niestety warzywa były świeże tydzień temu. Reszta się zgadza. Jeszcze napiwek dla sprzedawcy i przygoda z Almą skończona.

Ocena ogólna 5/10

Jak widać na rynku sklepów internetowych wciąż jest jeszcze luka na profesjonalny sklep. Ja korzystam, bo muszę (raz z Almy, raz z a.pl, zależy co kupuję) ale chętnie zamieniłbym oba na jeden porządny.

Miłych zakupów!

Odliczanie VAT

Poniedziałek, styczeń 16th, 2012

Tym razem wpis na temat zupełnie nie związany z pozycjonowaniem. Związany natomiast z moimi próbami znalezienia konkretnej informacji na temat odliczania podatku VAT dla cudzoziemców, którzy robią w Polsce zakupy a są obywatelami państw spoza Unii Europejskiej.

Otóż każda taka osoba robiąc zakupy w Polsce może odliczyć sobie podatek VAT przy wyjeździe z Polski. Warunkiem jest aby wyjazd nastąpił maksymalnie po 3 miesiącach od zakupu. Są jednak jeszcze inne warunki, które przedstawiam poniżej:

- odliczenie przysługuje wyłącznie obywatelom spoza Unii Europejskiej,

- rozliczenia można dokonać wyłącznie na podstawie rachunków opiewających na kwotę równą lub wyższą od 200 PLN zakupów tego samego dnia w tym samym sklepie. Do każdego formularza (wypełnionego przez obsługę sklepu) może być dołączony wyłącznie jeden rachunek,

- odliczenia można dokonać wyłącznie po okazaniu nieużywanej rzeczy w biurze European Union Customs Office,

- odliczenia można dokonać wyłącznie dla rzeczy, które zostaną wywiezione poza teren Unii Europejskiej nie później niż ostatniego dnia trzeciego miesiąca licząc od daty zakupu,

- odliczenie może być dokonane wyłącznie gdy dokument odliczenia otrzymany w sklepie zostanie podstemplowany przez urzędnika European Union Customs (do wystawienia dokumentu potrzebne jest okazanie paszportu sprzedawcy w sklepie)

Dodać należy, że nie wszystkie sklepy umożliwiają zakupy VAT Free. Zwykle taki sklep oznaczony jest przy wejściu specjalną naklejką.

Miłych (i tanich!) zakupów!